Na początku chciałbym zastrzec, że dzisiejszy post będzie nieco inny od reszty cyklu "pierwsze wrażenia". Dotychczas brałem się za pisanie po rozegraniu najprzyjemniej kilkunastu godzin. Tym razem będą to dosłownie pierwsze wrażenia. Alfa Everquest Next: Landmark wystartowała w piątek. W niedzielę kupiłem funder's pack a następnego dni udało mi się zalogować i pograć przez kilka godzin. Kilka rzeczy mi się spodobało. Do niektórych rozwiązań podchodzę z dość dużą dozą sceptycyzmu. Czy na obecnym etapie gry warto sięgnąć po EQNL? Zleży to w dużej mierze od naszych oczekiwań względem gry.
Gdybym miał podsumować rozgrywkę w Landmark jednym zdaniem powiedziałbym: minecraft z lepszą grafiką. Z tym wiążą się moje największe obawy. Wśród osób, które załapały się na alfa znajdzie się pewnie sporo zainteresowanych głównie marką Everquest. Tą grupę czeka niestety spory zawód. Kolejna sprawa to stadium, na jakim obecnie znajduje się gra. To nie jest open beta, które w ostatnich latach stało się niestety synonimem wersji finalnej. To nie jest również zamknięta beta, gdzie mmo jest w zasadzie skończone i trzeba tylko wyłapać bugi. Stadium alfa oznacza, że ta gra jest niekompletna. Dlatego każdy, kto siada do Landmark tylko po to żeby pograć może sobie darować. Na plus SOE należy zaliczyć fakt, że w sytuacji gdy nie jesteśmy zadowoleni z gry możemy ubiegać się o zwrot pieniędzy.
Kolejna sprawa to związek między Landmark a EQN. Gra, która ma służyć wspomaganiu budowy nowego Norath (uniwersum serii Everquest), przynajmniej na początku, nakłada spore ograniczenia na naszą kreatywność. Skrawek ziemi, na którym możemy budować (nasze claim) jest stosunkowo mały i ciężko znaleźć wolny teren położony gdzieś blisko huba. Liczby matsów wymagane do choćby do wykonania narzędzi jak kilof czy topór są wręcz obsceniczne. Z drugiej strony to w końcu sandbox i budowanie jest istotą rozgrywki. Jako osoba zainteresowana głównie klasycznymi mmo nie jestem przyzwyczajony do takich gier.
Podoba mi się świat, trochę cukierkowy ale w mniejszym stopniu niż WoW. Na plus zaliczyłbym również modele postaci, które na chwilę obecną prezentują się lepiej niż w co poniektórych ukończonych mmo. Fakt, że możemy zniszczyć niemal każdy obiekt w grze również daje masę radochy podczas gry. Szczególnie komuś przyzwyczajonemu do statycznego świata znanego z większości mmo.
Ze względu na dość wczesne stadium rozwoju w grze aż roi się od bugów (możliwość biegania po pionowych powierzchniach, eksplodujące drzewa itd.). Na chwilę obecną nie mamy również zbyt wiele do roboty (90% czasu upływa mi na zbieraniu surowców). Z czasem developerzy będą dodawać do gry kolejne systemy i rozbudowywać istniejące. Ja na razie wstrzymam się z oceną. Pięć dni funkcjonowania gry to stanowczo za krótko na werdykt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz