Ktoś
mi kiedyś powiedział, że cnoty nie szargane umierają z nudów.
Powiedzonko jak ulał pasje do gry, o której będzie mowa. Nie ważne w co
wierzysz, jaka jest Twoja orientacja seksualna ani co sądzisz o
polityce. Jeśli oglądasz South Park wcześniej czy później trafisz na coś
co obraża Twoje poglądy. I za to właśnie uwielbiam serial duetu Stone i
Parker. Stick of Truth nie jest pierwszą grą osadzoną w tym uniwersum.
Jednak dotychczasowe produkcje nie zyskały szerszego uznania. Teraz
jest inaczej. Byłem tego pewien od momentu gdy dowiedziałem się, że za
scenariusz będą odpowiadać twórcy serialu. Wielką niewiadomą pozostał
gameplay: czy dobrze odda ducha serii i nie będzie odstawał jakością od
fabuły.
Zacznijmy jednak od sprawy najważniejszej, czyli dla kogo jest ta gra. Dla fana serii jest to pozycja obowiązkowa. Stick of Truth, podobnie jak serial, jest w 2D i stylistycznie niczym się od niego nie rożni. To w połączeniu z prymitywnymi animacjami sprawia, że grając mamy wrażenie uczestniczenia w interaktywnym odcinku serii czy raczej minisezonie. Wrażenie potęguje fabuła, o której będzie mowa dalej. Osobom, które za serialem nie przepadają raczej bym tej gry nie polecał. Bądź co bądź ta odmiana humory nie każdemu odpowiada. Jeśli znajdą się tacy, którzy jakimś cudem nie wiedzą co to jest South Park proponowałbym przed dobraniem się do gry odwiedzić tą stronę.
Stick of Truth jest erpegiem i jak w większości tych gier zaczynamy od tworzenia bohatera. Decydujemy tylko o wyglądzie za to opcji jest sporo. Dodatkowo przemierzając świat będziemy mogli zdobyć peruki, ubrania i makijaż, które możemy wykorzystać by nadać naszej postaci unikatowy wygląd. Jakby tego było mało istnieje możliwość farbowania ekwipunku i klinika chirurgii plastycznej, gdzie możemy zafundować sobie operację nosa.
Nasza postać, rówieśnik Stana i reszty głównych bohaterów serii przeprowadza się wraz z rodziną do miasteczka. Szukając kumpli do zabawy spotyka Butters'a walczącego z grupką dzieciaków przebranych za elfy. Po udzieleniu mu pomocy zostajemy zaproszeni do udziału w LARP'ie (LARP - Live Action Role Play, rodzaj gry fabularnej rozgrywanej w plenerze). W ten oto sposób zostajemy wciągnięci do wojny pomiędzy królestwem ludzi, którym przewodzi Cartman a królestwem elfów (tu władcą jest Kyle). Źródłem komfliktu jest tytułowy Stick of Truth (Kijek Prawdy). Kto nim włada kontroluje wszechświat.
W grze mamy do wyboru cztery klasy: wojownika, maga, złodzieja i żyda (nietrudno zgadnąć którą z nich wybrałem). Każda z nich ma kilka specjalnych umiejętności, które możemy ulepszać zyskując kolejne poziomy doświadczenia. Maksymalny poziom jaki nasz bohater może osiągnąć to 15. I to jest pierwsza wada. Jeśli zdecydujemy się na wykonanie wszystkich zadań pobocznych dojedziemy do level capa na godzinę czy dwie przed ukończeniem gry.
Na umiejętnościach możliwości rozwoju bohatera się nie kończą. Do naszej dyspozycji oddano system perków. Są to zdolności pasywne wzmacniające obrażenia zadawane w walce wręcz, zwiększające hp postaci itd. Zamiast chować możliwość ich pozyskania za punktami doświadczenia autorzy zastosowali inną mechanikę. W grze istnieje odpowiednik facebooka. Większość npc'ów napotkanych w miasteczku możemy dodać do listy swoich znajomych. Za każdych kilku znajomych (każdy kolejny perk kosztuje coraz więcej) Czasem aby kogoś dodać wystarczy z tą osobą pogadać, innym razem będziemy musieli wykonać quest. Niektóre postaci (między innymi Jezus czy Mr Slave) będziemy mogli przyzwać do pomocy podczas walki. Poniżej zamieszczam filmik ilustrujący co z naszymi przeciwnikami może zrobić Mr Hankey.
Klasa nie nakłada na nas żadnych ograniczeń jeśli idzie o wybór broni i pancerza. Nie ma więc przeszkód aby latać po miasteczku magie uzbrojonym w miecz dwuręczny, choć większość sprzętu jest zdecydowanie z tego świata. Za broń posłuży nam między innymi dildo czy piłka do kosza. Podobnie sprawa ma się z pancerzem. Możemy przebrać się za gota, lekarza czy hipstera jeśli przyjdzie nam na to ochota. W grze funkcjonuje również odpowiednik gemów (nazywanych tu strap-ons), które możemy umieszczać w socketach naszej broni i pancerza. Wzmacniają one statystyki itemów a czasem modyfikują również ich wygląd.
Czym byłoby rpg bez walki? Tu nam jej nie zabranie. Aby przejść grę będziemy musieli zmierzyć się z hordami elfów, zombi, bezdomnych i masą innych przeciwników. Walka w Stick of Truth jest podzielona na tury. Podczas każdej kolejki możemy zaatakować raz każdą z kontrolowanych przez siebie postaci. Możemy to zrobić bronią lub wykorzystując którąś z umiejętności.
Oprócz naszego bohatera zawsze będzie nam towarzyszyć jeden kumpel. Na początku będzie to Butters. Potem zyskamy możliwość przywoływania czterech kolejnych. Na późniejszym etapie gry sam najczęściej korzystałem z pomocy Kyle'a. Mimo podziału na tury starcia będą od nas wymagać odrobiny refleksu. Większość ataków oraz blokowanie ciosów przeciwnika oparto o różne formy qte (quick time events). Aby uzyskać maksimum obrażeń lub wybronić się przed co mocniejszymi atakami wrogów będzie trzeba kliknąć myszką lub wcisnąć któryś z klawiszy w odpowiednim momencie.
Jakby tego było mało nasz bohater nauczy się z czasem wykorzystywać starożytny system magii polegający na... puszczaniu bąków. Choć ma on zastosowanie również poza walką największy pożytek będziemy mieć z niego podczas starć. Pierdzenie może być wykorzystywane zarówno jako osobna umiejętność jak i w połączeniu z atakami bronią dla uzyskania dodatkowych obrażeń.
Mimo, iż jest rozbudowany, system walki jest moim zdaniem jednym z większych niedociągnięć gry. Wiąże się to z brakiem możliwości poruszania się po polu bitwy. Walki przypominają te z Desciples. Dodanie choćby planszy podzielonej na hexy dodałoby starciom głębi i pozwoliłoby rozbudować system umiejętności. Gra na normalnym poziomie trudności jest stanowczo zbyt łatwa dlatego radzę już na samym początku podnieść sobie poprzeczkę w ustawieniach.
Kolejne niedopatrzenie to możliwość posiadania w danej chwili tylko jednego towarzysza. Skoro już mamy biegać po miasteczku z towarzystwem przydałaby się cała drużyna. Aby przekonać się ile dobrego mogą wnieść do gry dialogi między npc'ami wystarczy zagrać w Dragon Age: Origins. Nie trzeba zbytnio wysilać mózgownicy by wyobrazić sobie efekt umieszczenia Cartmana i Kyle'a w jednej drużynie...
W tym miejscu przydałoby się wspomnieć o świecie gry. Przechodząc Stick of Truth przemierzymy wzdłuż i wszerz miasteczko South Park i jego najbliższe okolice. Na początku gry mamy dużą swobodę w poruszaniu się po mieście, choć niektóre jego części pozostaną dla nas niedostępne do czasu uzyskania specjalnych zdolności, na przykład teleportowania się za pomocą sondy umieszczonej w tyłku naszej postaci przez kosmitów. Na późniejszym etapie będziemy mogli odwiedzić Kanadę, która została odwzorowana z wykorzystaniem 16 bitowej grafiki. Dodano również system szybkiego podróżowania. Dla fanów serii wędrówka po świecie gry i wyszukiwanie odwołań do serialu to zabawa na długie godziny. Dla przykładu zaglądając do szafy w pokoju Cartmana znajdziemy kostiumy Coon'a i A.W.E.S.O.M.E.-O oraz plakat zespołu "Faith+1".
Jednak najmocniejszym atutem gry jest fabuła. Można się było tego spodziewać, skoro za jej tworzenie odpowiadają Matt Stone i Trey Parker. Historia jest równie pokręcona, zabawna i (przynajmniej chwilami) obrzydliwa jak serial. Aby skończyć główny wątek będziemy musieli zwiedzić większość świata gry. Spotkamy na swojej drodze większość postaci znanych z kreskówki. Fabuła jest liniowa. Choć w pewnym momencie możemy wybrać pomiędzy frakcjami elfów i ludzi dla dalszego przebiegu gry nie ma to większego znaczenia. Nie uświadczymy tu również interaktywnych dialogów. Stick of Truth nie jest więc grą w rodzaju Wiedźmina, którą można przechodzić wiele razy a i tak nie odkryje się całej historii. Jeśli komuś zechce się grać więcej niż raz to chyba tylko po to by przetestować sobie nową klasę.
Gra ze względu na poruszane tematy jest wyłącznie dla dorosłych. Pełno tu odwołań do kontrowersyjnych tematów jak aborcja czy pedofilia. Wersje na playstation i xbox'a przeznaczone na rynek europejski zostały ocenzurowane. Problem dotyczy również kilku innych regionów, o czym szerzej można poczytać tutaj. Co dziwne wersja na pc nie została okrojona. Mnie rzecz jasna, jako zadeklarowanego pececiarza, fakt ten cieszy.
Z zadaniami pobocznymi w grze jest różnie. Część z nich idealnie komponuje się z resztą gry. Mi najbardziej przypadł do gustu quest, który zleca nam Al Gore. Mamy za zadanie znaleźć i pokonać człowiekoniedźwiedzioświnię. Zakończenie questa, choć łatwe do przewidzenia dla fanów serii jest zabawne i serwuje nam jedną z bardziej wymagających bitew w całej grze. Są jednak zadania, które sprawiają wrażenie dodanych na siłę (np. niszczenie rozmieszczonych po całym mieście bannerów). Na szczęście stanowią one mniejszość.
Wypadałoby skończyć wreszcie tą recenzję bo wyszła trochę dłuższa niż przypuszczałem. Pora więc na wnioski końcowe. Gry bazujące na filmach i serialach nie mają najlepszej reputacji. I słusznie, większość z nich to gnioty, które nie powinny trafić do sklepów. South Park: Stick of Truth jest na ich tle chlubnym wyjątkiem. Pokazuje bowiem, że można stworzyć grę idealnie oddającą klimat filmu lub serialu, na którym bazuje.
W stosunku do klasycznego erpega gameplay uległ pewnym uproszczeniom. Choć mi część rozwiązań zastosowanych w grze niezbyt przypadła do gustu rozumiem dlaczego tak się stało. Gier rpg trzeba się uczyć a nie każdy fan serialu miałby na to ochotę. Z tego względu rozgrywka jakościowo odstaje nieco od fabuły. Rozdźwięk nie jest jednak na tyle duży by zniechęcić do gry. Nawet wziąwszy pod uwagę tych kilka wskazanych przeze mnie niedoróbek Stick of Truth jest pozycją obowiązkową dla fanów serialu.
PLUSY:
+ idealnie oddany klimat serialu
+ wciągająca historia
+ masa nawiązań do serialu rozsianych po świecie gry
MINUSY:
- "płytki" gameplay
- liniowa i zbyt krótka fabuła
- brak możliwości sformowania drużyny
OCENA: 8.5/10
Zacznijmy jednak od sprawy najważniejszej, czyli dla kogo jest ta gra. Dla fana serii jest to pozycja obowiązkowa. Stick of Truth, podobnie jak serial, jest w 2D i stylistycznie niczym się od niego nie rożni. To w połączeniu z prymitywnymi animacjami sprawia, że grając mamy wrażenie uczestniczenia w interaktywnym odcinku serii czy raczej minisezonie. Wrażenie potęguje fabuła, o której będzie mowa dalej. Osobom, które za serialem nie przepadają raczej bym tej gry nie polecał. Bądź co bądź ta odmiana humory nie każdemu odpowiada. Jeśli znajdą się tacy, którzy jakimś cudem nie wiedzą co to jest South Park proponowałbym przed dobraniem się do gry odwiedzić tą stronę.
Stick of Truth jest erpegiem i jak w większości tych gier zaczynamy od tworzenia bohatera. Decydujemy tylko o wyglądzie za to opcji jest sporo. Dodatkowo przemierzając świat będziemy mogli zdobyć peruki, ubrania i makijaż, które możemy wykorzystać by nadać naszej postaci unikatowy wygląd. Jakby tego było mało istnieje możliwość farbowania ekwipunku i klinika chirurgii plastycznej, gdzie możemy zafundować sobie operację nosa.
Nasza postać, rówieśnik Stana i reszty głównych bohaterów serii przeprowadza się wraz z rodziną do miasteczka. Szukając kumpli do zabawy spotyka Butters'a walczącego z grupką dzieciaków przebranych za elfy. Po udzieleniu mu pomocy zostajemy zaproszeni do udziału w LARP'ie (LARP - Live Action Role Play, rodzaj gry fabularnej rozgrywanej w plenerze). W ten oto sposób zostajemy wciągnięci do wojny pomiędzy królestwem ludzi, którym przewodzi Cartman a królestwem elfów (tu władcą jest Kyle). Źródłem komfliktu jest tytułowy Stick of Truth (Kijek Prawdy). Kto nim włada kontroluje wszechświat.
W grze mamy do wyboru cztery klasy: wojownika, maga, złodzieja i żyda (nietrudno zgadnąć którą z nich wybrałem). Każda z nich ma kilka specjalnych umiejętności, które możemy ulepszać zyskując kolejne poziomy doświadczenia. Maksymalny poziom jaki nasz bohater może osiągnąć to 15. I to jest pierwsza wada. Jeśli zdecydujemy się na wykonanie wszystkich zadań pobocznych dojedziemy do level capa na godzinę czy dwie przed ukończeniem gry.
Na umiejętnościach możliwości rozwoju bohatera się nie kończą. Do naszej dyspozycji oddano system perków. Są to zdolności pasywne wzmacniające obrażenia zadawane w walce wręcz, zwiększające hp postaci itd. Zamiast chować możliwość ich pozyskania za punktami doświadczenia autorzy zastosowali inną mechanikę. W grze istnieje odpowiednik facebooka. Większość npc'ów napotkanych w miasteczku możemy dodać do listy swoich znajomych. Za każdych kilku znajomych (każdy kolejny perk kosztuje coraz więcej) Czasem aby kogoś dodać wystarczy z tą osobą pogadać, innym razem będziemy musieli wykonać quest. Niektóre postaci (między innymi Jezus czy Mr Slave) będziemy mogli przyzwać do pomocy podczas walki. Poniżej zamieszczam filmik ilustrujący co z naszymi przeciwnikami może zrobić Mr Hankey.
Klasa nie nakłada na nas żadnych ograniczeń jeśli idzie o wybór broni i pancerza. Nie ma więc przeszkód aby latać po miasteczku magie uzbrojonym w miecz dwuręczny, choć większość sprzętu jest zdecydowanie z tego świata. Za broń posłuży nam między innymi dildo czy piłka do kosza. Podobnie sprawa ma się z pancerzem. Możemy przebrać się za gota, lekarza czy hipstera jeśli przyjdzie nam na to ochota. W grze funkcjonuje również odpowiednik gemów (nazywanych tu strap-ons), które możemy umieszczać w socketach naszej broni i pancerza. Wzmacniają one statystyki itemów a czasem modyfikują również ich wygląd.
Czym byłoby rpg bez walki? Tu nam jej nie zabranie. Aby przejść grę będziemy musieli zmierzyć się z hordami elfów, zombi, bezdomnych i masą innych przeciwników. Walka w Stick of Truth jest podzielona na tury. Podczas każdej kolejki możemy zaatakować raz każdą z kontrolowanych przez siebie postaci. Możemy to zrobić bronią lub wykorzystując którąś z umiejętności.
Oprócz naszego bohatera zawsze będzie nam towarzyszyć jeden kumpel. Na początku będzie to Butters. Potem zyskamy możliwość przywoływania czterech kolejnych. Na późniejszym etapie gry sam najczęściej korzystałem z pomocy Kyle'a. Mimo podziału na tury starcia będą od nas wymagać odrobiny refleksu. Większość ataków oraz blokowanie ciosów przeciwnika oparto o różne formy qte (quick time events). Aby uzyskać maksimum obrażeń lub wybronić się przed co mocniejszymi atakami wrogów będzie trzeba kliknąć myszką lub wcisnąć któryś z klawiszy w odpowiednim momencie.
Jakby tego było mało nasz bohater nauczy się z czasem wykorzystywać starożytny system magii polegający na... puszczaniu bąków. Choć ma on zastosowanie również poza walką największy pożytek będziemy mieć z niego podczas starć. Pierdzenie może być wykorzystywane zarówno jako osobna umiejętność jak i w połączeniu z atakami bronią dla uzyskania dodatkowych obrażeń.
Mimo, iż jest rozbudowany, system walki jest moim zdaniem jednym z większych niedociągnięć gry. Wiąże się to z brakiem możliwości poruszania się po polu bitwy. Walki przypominają te z Desciples. Dodanie choćby planszy podzielonej na hexy dodałoby starciom głębi i pozwoliłoby rozbudować system umiejętności. Gra na normalnym poziomie trudności jest stanowczo zbyt łatwa dlatego radzę już na samym początku podnieść sobie poprzeczkę w ustawieniach.
Kolejne niedopatrzenie to możliwość posiadania w danej chwili tylko jednego towarzysza. Skoro już mamy biegać po miasteczku z towarzystwem przydałaby się cała drużyna. Aby przekonać się ile dobrego mogą wnieść do gry dialogi między npc'ami wystarczy zagrać w Dragon Age: Origins. Nie trzeba zbytnio wysilać mózgownicy by wyobrazić sobie efekt umieszczenia Cartmana i Kyle'a w jednej drużynie...
W tym miejscu przydałoby się wspomnieć o świecie gry. Przechodząc Stick of Truth przemierzymy wzdłuż i wszerz miasteczko South Park i jego najbliższe okolice. Na początku gry mamy dużą swobodę w poruszaniu się po mieście, choć niektóre jego części pozostaną dla nas niedostępne do czasu uzyskania specjalnych zdolności, na przykład teleportowania się za pomocą sondy umieszczonej w tyłku naszej postaci przez kosmitów. Na późniejszym etapie będziemy mogli odwiedzić Kanadę, która została odwzorowana z wykorzystaniem 16 bitowej grafiki. Dodano również system szybkiego podróżowania. Dla fanów serii wędrówka po świecie gry i wyszukiwanie odwołań do serialu to zabawa na długie godziny. Dla przykładu zaglądając do szafy w pokoju Cartmana znajdziemy kostiumy Coon'a i A.W.E.S.O.M.E.-O oraz plakat zespołu "Faith+1".
Jednak najmocniejszym atutem gry jest fabuła. Można się było tego spodziewać, skoro za jej tworzenie odpowiadają Matt Stone i Trey Parker. Historia jest równie pokręcona, zabawna i (przynajmniej chwilami) obrzydliwa jak serial. Aby skończyć główny wątek będziemy musieli zwiedzić większość świata gry. Spotkamy na swojej drodze większość postaci znanych z kreskówki. Fabuła jest liniowa. Choć w pewnym momencie możemy wybrać pomiędzy frakcjami elfów i ludzi dla dalszego przebiegu gry nie ma to większego znaczenia. Nie uświadczymy tu również interaktywnych dialogów. Stick of Truth nie jest więc grą w rodzaju Wiedźmina, którą można przechodzić wiele razy a i tak nie odkryje się całej historii. Jeśli komuś zechce się grać więcej niż raz to chyba tylko po to by przetestować sobie nową klasę.
Gra ze względu na poruszane tematy jest wyłącznie dla dorosłych. Pełno tu odwołań do kontrowersyjnych tematów jak aborcja czy pedofilia. Wersje na playstation i xbox'a przeznaczone na rynek europejski zostały ocenzurowane. Problem dotyczy również kilku innych regionów, o czym szerzej można poczytać tutaj. Co dziwne wersja na pc nie została okrojona. Mnie rzecz jasna, jako zadeklarowanego pececiarza, fakt ten cieszy.
Z zadaniami pobocznymi w grze jest różnie. Część z nich idealnie komponuje się z resztą gry. Mi najbardziej przypadł do gustu quest, który zleca nam Al Gore. Mamy za zadanie znaleźć i pokonać człowiekoniedźwiedzioświnię. Zakończenie questa, choć łatwe do przewidzenia dla fanów serii jest zabawne i serwuje nam jedną z bardziej wymagających bitew w całej grze. Są jednak zadania, które sprawiają wrażenie dodanych na siłę (np. niszczenie rozmieszczonych po całym mieście bannerów). Na szczęście stanowią one mniejszość.
Wypadałoby skończyć wreszcie tą recenzję bo wyszła trochę dłuższa niż przypuszczałem. Pora więc na wnioski końcowe. Gry bazujące na filmach i serialach nie mają najlepszej reputacji. I słusznie, większość z nich to gnioty, które nie powinny trafić do sklepów. South Park: Stick of Truth jest na ich tle chlubnym wyjątkiem. Pokazuje bowiem, że można stworzyć grę idealnie oddającą klimat filmu lub serialu, na którym bazuje.
W stosunku do klasycznego erpega gameplay uległ pewnym uproszczeniom. Choć mi część rozwiązań zastosowanych w grze niezbyt przypadła do gustu rozumiem dlaczego tak się stało. Gier rpg trzeba się uczyć a nie każdy fan serialu miałby na to ochotę. Z tego względu rozgrywka jakościowo odstaje nieco od fabuły. Rozdźwięk nie jest jednak na tyle duży by zniechęcić do gry. Nawet wziąwszy pod uwagę tych kilka wskazanych przeze mnie niedoróbek Stick of Truth jest pozycją obowiązkową dla fanów serialu.
PLUSY:
+ idealnie oddany klimat serialu
+ wciągająca historia
+ masa nawiązań do serialu rozsianych po świecie gry
MINUSY:
- "płytki" gameplay
- liniowa i zbyt krótka fabuła
- brak możliwości sformowania drużyny
OCENA: 8.5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz