środa, 23 kwietnia 2014

Wildstar (beta) - drugie podejście, pierwsze wrażenia

Ten post powinien był pojawić się na blogu jakieś dwa tygodnie temu. Niestety miałem kilka innych rzeczy na głowie i nie było kiedy go napisać. W sumie dobrze się stało. Gdybym miał oceniać grę na podstawie tych pierwszych kilku godzin nie miałbym wiele dobrego do powiedzenia. Podczas ostatniego beta weekendu postanowiłem więc zacząć od zera. Zmieniłem frakcję, klasę oraz ścieżkę postaci. Muszę przyznać, że jest dużo lepiej niż poprzednio choć w dalszym ciągu jest kilka znaków zapytania jeśli idzie o przyszłość gry.

Zanim jednak powiemy sobie o przyszłości należy wspomnieć o pierwszych kilku godzinach jakie przyjdzie nam spędzić z Wildstar. Historia gry toczy się wokół konfliktu o planetę Nexus. Świat zamieszkiwany był niegdyś przez starożytną rasę Eldan. Dawno po tym jak ślad po nich zaginął Nexus staje się polem bitwy pomiędzy dwiema frakcjami: Dominion i Exiles. Jako gracze będziemy musieli opowiedzieć się po jednej ze stron.

Podobnie jak za pierwszym razem przez cały czas towarzyszyło mi przeświadczenie, że gram w ulepszony klon World of Warcraft. I słusznie bo jak podkreślają sami twórcy ich gra to nie tyle rewolucja ile ewolucja mmo. Fani gatunku szybko się tu odnajdą. Niestety kogoś, kto do tej pory nie miał z nim styczności Wildstar raczej nie przekona. Podobieństwa nie ograniczają się do gameplay'u. Gra sporo czerpie z WoW również pod względem stylistyki, co niezbyt przypadło mi do gustu. Podobnie rzecz ma się z jej uniwersum. Z jednej strony jest to science fiction tyle, że dalej możemy latać sobie z mieczem (jak gramy warriorem) i mamy system monetarny żywcem wzięty z Azeroth (złote, srebrne i miedziane monety).

Pierwsze poziomy to średnio zabawny tutorial. Poznajemy swoją klasę, podstawowe mechanizmy rozgrywki i wybieramy ścieżkę (path). Ścieżki to dla mnie jak dotąd źródło największego zawodu. Mamy do wyboru cztery: scientist, explorer, soldier i settler. Pierwszy z nich skanuje co popadnie aby zdobyć nowe informacje o świecie gry. Drugi odkrywa niedostępne dla innych lokacje i poszukuje zagubionych artefaktów. Trzeci tłucze co popadnie a czwarty wznosi różnorakie struktury na użytek swój i innych graczy. Początkowo ścieżki były reklamowane jako alternatywny sposób rozwoju postaci. Niestety z czasem developerzy postanowili chyba zagrać bezpiecznie. W obecnym kształcie system paths to mało znaczący dodatek do gry. W pierwszej strefie questów specyficznych dla ścieżki jest może 25%.

Ponadto poszczególne ścieżki przygotowano dość nierówno. Jak weźmiemy explorera będziemy się bawić przednio bo misje są dość ciekawe. Co do naukowca, to jak już pisałem w poście porównującym Wildstar i TESO, cała nasza robota sprowadza się do spamowania klawisza G. Nie widzę sensu testowania ścieżki soldier bo i po co (walki i tak będziemy mieli pod dostatkiem). Settlera na razie nie wypróbowałem (będzie okazja w ten piątek, gdyż Carbine uraczyło nas dodatkowym beta weekendem) więc na razie się nie wypowiadam.

Questy również nie są najmocniejszą stroną gry. Nie dość, że brak voice over, to jeszcze zamiast na jakość twórcy postawili na ilość. Wystarczyłoby zmienić nazwy potworków do ubicia i wyglądałyby jak żywcem wzięte z WoW. Trafił mi się jeden quest, który wymagał zabicia setki zombiaków. Poza questami trafią nam się wyzwania (challenge), z których 90% polega na pokonaniu określonej liczby mobów przed upływem czasu. Najbliższym odpowiednikiem są carnage questy z Rift. W przypadku Wildstar nasza nagroda zależy jednak od tego jak szybko uporamy się z zadaniem.

Ponarzekałem trochę więc wypadałoby teraz grę pochwalić. Bo jest kilka rzeczy które Wildstar robi bardzo dobrze. System walki kładzie nacisk na szybkość, co w ciągu ostatnich kilku lat stało się normą w branży mmo. W odróżnieniu od konkurencji gra dość mocno bazuje na telegrafach. Widzimy jednak nie tylko projekcje ataków przeciwnika ale i telegrafy generowane przez naszych sojuszników (jeśli umiejętności leczących, buffów itd.). Nasze ataki to niemal wyłącznie aoe więc pozycjonowanie postaci jest kluczem. Sporo jest również quick time events, zwłaszcza przy kontrowaniu zdolności typu crowd control. Wildstar w sposób nowatorski podchodzi do stosowania cc i to zarówno jeśli idzie o obronę jak i używanie takich umiejętności w walkach z bossami. Nie chciałbym się tu zbytnio rozwodzić, więc wszystkim zainteresowanym polecam ten filmik.

Za dungeony i adventures twórcom należą się brawa. Adventures to rodzaj instancji, w której gracze pomiędzy walkami z kolejnymi grupami potworków podejmują w drodze głosowania decyzje co do dalszego biegu przygody. Dungeony różnią się od swoich odpowiedników w większości mmo poziomem trudności. Mimo, że pve oparto na sprawdzone triadzie healer tank dps instancje w Wildstar należą do najtrudniejszych jakie zdarzyło mi się przemierzać w czasie mojej przygody z mmo. W odróżnieniu jednak od kilku innych gier (np. Guild Wars 2) walka prezentowana jest w sposób bardziej przejrzysty. Jeśli zrobimy coś źle bardzo szybko można się połapać w czym rzecz i naprawić błędy przy następnym podejściu bez konieczności szukania pomocy poprzez chat lub google. Carbine obiecało nam również rajdy, nawet 40 osobowe.

Z instancjami wiążą się niestety moje obawy o przyszłość gry. Z jednej strony cieszy mnie fakt, że gra oferuje wyzwania dla graczy. Z drugiej strony przypomina mi się jednak WoW sprzed kilku lat. Jeżeli Carbine rozbudowując grę skupi się na trudniejszym contencie może się to odbić na liczbie subskrybentów. Kiedy developer koncentruje się na zaspokajaniu potrzeb 10% populacji graczy wcześniej czy później reszta poszuka szczęścia gdzie indziej.

Wildstar to solidnie przygotowana gra, które może nie zrewolucjonizuje gatunku ale stanowi pozycję obowiązkową dla miłośników themeparkowych mmo. Nie wszystko w tej grze mi się podoba ale z pewnością poświęcę jej miesiąc lub dwa kiedy wyjdzie. Osobom, które jeszcze nie zdecydowały się na zakup polecam rozejrzeć się za invite'ami do bety na stronach poświęconych mmo (Zam, Ten Ton Hammer itd.). Czasem można trafić tam na giveaway. Przed nami jeszcze co najmniej dwa weekendy i (prawdopodobnie) open beta więc zostało jeszcze trochę czasu na zapoznanie się z grą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz