Drugi odcinek cyklu 10 mmo w 10 dni zdecydowałem się poświęcić na Path of Exile. Z zamiarem wypróbowania gry studia Grinding Gear Games nosiłem się od dłuższego czasu. Miałem zamiar to zrobić zaraz po zakończeniu mojej przygody z Marvel Heroes. Niestety los zdecydował inaczej. Ze względu na niedobór czasu musiałem włączyć PoE do grona gier, w które "pogram jak znajdę wolną chwilę" (czyli pewnie nigdy). Przypomniałem sobie o niej przy układaniu listy gier do tego cyklu. Poniżej znajdziecie opis moich wrażeń na podstawie pierwszych kilku godzin gry.
Na początku muszę wspomnieć, że Path of Exile to nie pełnoprawne mmo. Budową gra przypomina takie tytuły jak Dungeons and Dragons Online czy Vindictus. Innych graczy widujemy tylko w miastach, chyba że biegamy po mapie jako drużyna. Path of Exile można by określić jako sieciowego hackn'slasha. Tym bardzie, że graficznie i muzycznie przypomina odświeżone Diablo II. Dla porównania zamieszczam walkę z jednym z pierwszych bossów.
Rozwój postaci odbywa się dwutorowo. Z jednej strony zdobywamy kolejne poziomy i za każdy z nich uzyskujemy punkt umiejętności do wykupu perków z drzewka skilli (tak swoją drogą jego rozmiary mogą z początku przyprawić gracza o opad szczęk). Jest ono wspólne dla wszystkich klas. W sumie jedyna różnica pomiędzy klasami polega na punkcie startowym we wspomnianym drzewku, z którego zaczynają grę. PoE nie nakłada na nasze postaci żadnych ograniczeń co do używanego pancerza czy broni.
Drugi aspekt rozwoju postaci to gemy. Podobnie jak w innych mmo tu również slotujemy je w ekwipunku. Różnica polega na tym, że w PoE gemy również levelują i odpowiadają za umiejętności aktywne. Można więc stworzyć sobie Maraudera (tutejszy odpowiednik barbarzyńcy) miotającego fireballami. Istnieją również tzw. support gemy modyfikujące działanie umiejętności aktywnych. Krótko mówiąc, jeśli idzie o tworzenie różnorakich buildów nie wiem czy w tej chwili jest na rynku mmo, które wytrzymuje porównanie z tą grą.
Jak na grę free to play przystało PoE kusi graczy mikrotransakcjami. Należy tu wspomnieć, że twórcy wykazali się pewną inwencją przy opracowywaniu oferty. Oprócz bowiem klasycznego dla gier free to play asortymentu możemy kupić np. alternatywne animacje dla naszych skilli. Dostępne są również itemy zaklinające nasze buty, dzięki którym nasz postać będzie zostawiać na ziemi ślady w postaci plam kwasu kolców itd.
W odróżnieniu od Firefall po zakończeniu tego cyklu raczej nie wrócę do PoE. Główny powód to moje osobiste preferencje. Hackn'slashe szybko mnie nudzą a Path of Exile tym właśnie jest. Hackn'slashem, dobrze zrobionym ale w moim przypadku niewiele to zmienia. Natomiast jeśli Ty, Drogi Czytelniku jesteś fanem konwencji i masz na koncie setki godzin spędzonych z Diablo, Torchlight czy Sacred to powinieneś dać szansę Path of Exile.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz