czwartek, 27 listopada 2014

Skyrim na pół gwizdka, czyli rzecz o trzeciej odsłonie Dragon Age

Jeśli idzie o serię Dragon Age to mam do niej mieszane uczucia. Jedynka mi się spodobała i utopiłem w niej grubo ponad sto godzin. Dwójką bardzo się rozczarowałem. Głównie dlatego, że developerzy z Bioware usilnie próbowali naprawić coś co nie było zepsute. W rezultacie otrzymaliśmy hybrydę pomiędzy Dragon Age: Origins a Mass Effect, która nie przypadła do gustu miłośnikom żadnej z tych gier. Z tego też względu do peanów na cześć Dragon Age: Inquisition (bo trudno inaczej nazwać pierwsze recenzje jakie ukazały się w sieci) podszedłem z pewną dozą sceptycyzmu. W chwili pisania tego posta mam za sobą trochę ponad 10 godzin gry. Jak wrażenia? Mimo, że DA3 nie ustrzegł się kilku wad nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na grę.

Przed rozpoczęciem gry polecam założyć sobie konto na Dragon Keep. Nic nas to nie kosztuje a zabawy będzie masa. Powiem więcej, ten krok powinien być obowiązkowym przystankiem dla każdego gracza rozpoczynającego przygodę z Dragon Age: Inquisition. Zamieszczony na stronie kreator pozwoli nam ustalić przebieg wydarzeń w dwóch poprzednich częściach serii. Dzięki temu powstaje stan świata będący punktem wyjścia dla naszej gry. Potencjał tego programiku jest ogromny, ponieważ konsekwencje naszych wyborów widać w DA3 na każdym kroku. W czytanych książkach i listach, rozmowach z npc'ami i questach. Na chwilę obecną jestem pewien, że przejdę tą grę przynajmniej dwa razy, przy każdym podejściu modyfikując wyjściowy stan świata.

Akcja gry rozpoczyna się jakiś czas po zakończeniu wydarzeń z dwójki. Wojna między templariuszami i magami trwa w najlepsze. Władze Zakonu zwołują konklawe próbując doprowadzić do zawieszenia broni. Niestety plan spalił na panewce. Świątynia, w której trwały pertraktacje, eksplodowała a w niebie ponad nią powstał Wyłom - dziura w niebie prowadząca do świata demonów. Pół biedy gdyby na jednej dziurze się skończyło. Niestety w całym Theadas (tak nazywa się świat gry) zaczęły pojawiać się mniejsze przejścia. Plugastwo, które z nich wyłazi atakuje rzecz jasna wszystko co się rusza. W tym momencie na scenie pojawia się nasz bohater. Stajemy na czele inkwizycji - organizacji powołanej do walki z inwazją. Zanim przyjdzie nam zmierzyć się z głównym bossem czeka nas długa droga. Będziemy musieli urosnąć w siłę, zyskać nowych sojuszników, rozbudować inkwizycję i wreszcie ustalić prawdę o tym co się stało podczas wspomnianego wcześniej konklawe.


Tyle jeśli idzie o historię. Na obecną chwilę jestem na zbyt wczesnym etapie gry by ocenić jakość scenariusza. A jak gameplay? W skrócie - jak Dragon Age 2 tyle że wszystkiego tu więcej. Dodatkowo w trójce dodano multiplayer. Niestety na chwilę obecną nie miałem czasu by go wypróbować. Toteż mogę o nim powiedzieć tylko tyle, że jest.

Kolejną nowością jest system zarządzania inkwizycją. Wykonując zadania w grze oprócz expa zyskujemy wpływy oraz władzę. Pierwszy z tych współczynników jest odpowiednikiem doświadczenia. Za każdym razem gdy inkwizycja leveluje możemy wyposażyć ją w perki wzmacniające różne aspekty jej funkcjonowania. Punkty władzy wydajemy aby móc agentów inkwizycji na operacje. Służą one pozyskiwaniu zasobów, nowych sojuszników oraz odkrywaniu mapy.

Walka poza kilkoma drobnymi zmianami nie uległa większym zmianom w stosunku do poprzedniej części. Dla mnie jest to zawód. W DA grałem ze względu na historię. System walki - coś w pół drogi między walką na tury a rozwiązaniem dynamicznym w stylu Wiedźmina - nigdy mi nie leżał. W dodatku cały system taktyk (przynajmniej na ps4) został nie tyle uproszczony co wykastrowany. Na wyższych poziomach trudności najlepiej wyłączyć si i sterować całą drużyną ręcznie.


DA3 reklamowano jako erpeg, którego akcja toczy się w ogromnym otwartym świecie. Prawdziwe jest to pierwsze. Tym, którzy liczyli na Skyrim w realiach Dragon Age muszę rozczarować. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku dwóch poprzednich części świat jest poszatkowany na mapy z tą różnicą, że kilkukrotnie zwiększono ich rozmiary. Dostęp do nich odblokowujemy sobie czyniąc postępy w fabule.

Na chwilę obecną największy problem jaki mam z grą wiąże się z questami. Spora część zadań przywołuje skojarzenia z mmo a nie rpg z najwyższej półki. Zabij 10 baranów i przynieś ich mięso myśliwemu. Zamknij trzy przejścia do świata demonów wokół miasteczka. Albo zbierz 10 sztuk żelaza i przynieś kwatermistrzowi. Powyższe przykłady nie są zmyślone - to autentyczne opisy questów.

Na dziś to wszystko. Pełnej recenzji możecie spodziewać się najwcześniej za 6 tygodni. Nie zamierzam się spieszyć z przechodzeniem gry i jak już wcześniej pisałem spróbuję ją ukończyć przynajmniej dwa razy. Fanom serii mogę zarekomendować zakup od razu. Pozostałym graczom, szczególnie jeśli mocno sparzyli się na dwójce, radzę zrobić research, poczytać kilka recenzji i obejrzeć gameplay na youtube. Jeśli spodoba się Wam to co zobaczycie można śmiało kupować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz