niedziela, 30 listopada 2014

Quo vadis, Neverwinter?

Jako mmo Neverwinter ma wiele zalet. Na przykład pozwala graczowi dojechać do maksymalnego poziomu bez konieczności grania. Bo i po co robić questy i dungeony skoro wystarczy raz dziennie zalogować się do gry odpalić panel z craftingiem i wrzucić kilka zadań do kolejki. Skoro mowa o mocnych stronach gry to nie można nie wspomnieć o niezwykle hojnym modelu free to play, z którego słynie Perfect World, wydawca gry. OK to był żart, chyba robię się zgorzkniały na starość. Tak na poważnie - Neverwinter to jedno z niewielu mmo, gdzie mając 15-20 minut wolnego czasu można się zalogować i zrobić coś poza sprawdzeniem poczty. Niestety kilka niedoróbek, w szczególności model free to play, ciągnie to mmo w dół. Do tego stopnia, że developer (Cryptic Studios) do spółki z wydawcą powinni rozważyć zmiany w kilku kluczowych aspektach gry. W przeciwnym wypadku jej przyszłość rysuje się w dość ponurych barwach.

czwartek, 27 listopada 2014

Skyrim na pół gwizdka, czyli rzecz o trzeciej odsłonie Dragon Age

Jeśli idzie o serię Dragon Age to mam do niej mieszane uczucia. Jedynka mi się spodobała i utopiłem w niej grubo ponad sto godzin. Dwójką bardzo się rozczarowałem. Głównie dlatego, że developerzy z Bioware usilnie próbowali naprawić coś co nie było zepsute. W rezultacie otrzymaliśmy hybrydę pomiędzy Dragon Age: Origins a Mass Effect, która nie przypadła do gustu miłośnikom żadnej z tych gier. Z tego też względu do peanów na cześć Dragon Age: Inquisition (bo trudno inaczej nazwać pierwsze recenzje jakie ukazały się w sieci) podszedłem z pewną dozą sceptycyzmu. W chwili pisania tego posta mam za sobą trochę ponad 10 godzin gry. Jak wrażenia? Mimo, że DA3 nie ustrzegł się kilku wad nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na grę.

niedziela, 23 listopada 2014

Przygody wesołego voxela

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Trove pomyślałem sobie, podobnie jak większość ludzi, że kilku panów z Trion Worlds usiłuje stworzyć podróbkę Minecrafta. Voxelowa grafika wyglądająca niewiele lepiej niż w pierwowzorze i losowo generowany świat zasiedlony kwadratowymi potworkami nie zachęciły mnie do gry. Tym bardziej, że wydawca raptem 2-3 dni po ogłoszeniu gry zaczął sprzedawać founder's packi z opcją early access. Jako, że miałem wtedy kilka ważniejszych rzeczy na głowie postanowiłem sobie odpuścić Trove. Przypomniałem sobie o grze tydzień temu, gdy ruszyła open beta. Ma na koncie dziesięć godzin spędzonych z grą muszę przyznać, że mimo kilku niedoróbek warto poświecić jej chwilę czasu. Trove jest bowiem wieloma rzeczami ale nie podróbką Minecrafta.

wtorek, 11 listopada 2014

Dziki kapitalizm i chińskie eSports, czyli jak uczyć się na cudzych błędach

Na zachodzie, w szczególności w Europie, w pełni profesjonalna scena eSports z imprezami oglądanymi przez miliony widzów i kontraktami graczy opiewającymi na miliony euro to dosyć odległa przyszłość. Nawet w Azji, gdzie branża kwitnie kwoty jakimi się obraca trudno porównywać z pieniędzmi, które u nas (w Europie, nie w Polsce) zarabia się na piłce. Warto jednak zawczasu zastanowić się nad przyszłością dyscypliny. Przeglądając jakiś czas temu newsy ma stronach zajmujących się rozrywką online trafiłem na artykuł opisujący realia funkcjonowania chińskiej branży eSports. Obrazek, jaki rysuje mi się po jego lekturze jest dość ponury i powinien stanowić przestrogę dla osób planujących budować scenę eSports w Europie.

niedziela, 2 listopada 2014

Lords of the Fallen - pierwsze wrażenia

Z Lords of the Fallen mam podobny problem co z poprzednią grą, o której pisałem na blogu. Nie dało się pisać o Middle-earth: Shadow of Mordor nie wspominając jednocześnie o serii Arkham. Dla podgatunku action rpg serią wyznaczającą standardy jest oczywiście Dark Souls. Jednym z jej znaków rozpoznawczych jest poziom trudności. Czy pod tym względem Lords of the Fallen odstaje od konkurenta? Niestety tak. Czy oznacza to, że nie warto w nią grać? Absolutnie nie.

sobota, 25 października 2014

Project: Gorgon - pierwsze wrażenia

Mój stosunek do indie mmo określiłbym jako umiarkowanie sceptyczny. Wynika to w głównej mierze z natury tych gier. MMO to nie towar tylko usługa. W przypadku gier online twórca oprócz stworzenia gry musi utrzymywać infrastrukturę i cały czas dodawać nowy content. Z tego powodu mniejsze firmy a tym bardziej grupki pasjonatów mają w tej branży pod górkę. Jakiś czas temu przeglądając youtube trafiłem na video Hive Leadera poświęcone grze o dość enigmatycznym tytule Project: Gorgon. I powiem tak: po dziesięciu latach grania w mmo dość trudno mi zaimponować. Ta gra mimo, że jest w stadium alfa i nie stoi za nią żadne duże studio wciągnęła mnie bardziej niż niejeden wysokobudżetowy tytuł.

poniedziałek, 20 października 2014

Middle-earth: Shadow of Mordor - recenzja

Lepiej późno niż wcale. Poniższy tekst miał ukazać się przed ponad tygodniem. Niestety życie zadecydowało inaczej i nie dane mi było wygospodarować dostatecznie dużo wolnego czasu by spisać całość moich przemyśleń na temat gry. Bohaterem dzisiejszej recenzji będzie najnowsze dziecko studia Monolith - Middle-earth: Shadow of Mordor. Zanim zaczniemy chciałbym wyjaśnić dwie sprawy. Po pierwsze w recenzji jest kilka spoilerów, więc czytacie na własne ryzyko. Po drugie będę się często odwoływał do gry Batman: Arkham Asylum i jej kontynuacji. Shadow of Mordor jest de facto klonem tej serii osadzonym w realiach Śródziemia. Nie uważam, że imitacja sama w sobie jest czymś złym. Jeśli tylko developerzy poważnie podejdą do sprawy zamiast bezmyślnie kopiować rozwiązania zaczerpnięte z innych gier. Seria o przygodach Batmana wypracowała pewien standard, z którym podobne gry będą musiały się mierzyć. Czy Middle-earth: Shadow of Mordor wytrzymuje to porównanie? Zapraszam do dalszej lektury.