Nowy blog jest dostępny pod adresem:
www.swordandboard.net
W mackach MMO
Blog o grach MMO i RPG
wtorek, 19 maja 2015
sobota, 3 stycznia 2015
Coś się kończy, coś zaczyna
Dzisiejszy post będzie ostatnim zamieszczonym na tym blogu. Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad zmianą formatu mojej działalności. Po kilku tygodniach namysłu postanowiłem zmienić nie tylko format ale i język bloga. Zdecydowałem się publikować po angielsku. Z tego też powodu projekt "W mackach MMO" stracił rację bytu. Mój nowy blog znajdziecie pod adresem: www.ironsquidwrites.blogspot.com . Poniżej zamieszczam listę kilku innych miejsc w sieci, gdzie można mnie zastać:
Twitter: https://twitter.com/Ironsquid_says
Twitch: http://www.twitch.tv/ironsquid_plays
Player.me: https://player.me/ironsquid
YouTube: https://www.youtube.com/channel/UC2EVtpjxsYT_gQiG4JE7Nuw
Chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom. Mam nadzieję, że zechcecie mnie śledzić również pod zmienionym szyldem.
niedziela, 7 grudnia 2014
Dragon Age: Inquisition - porady dla początkujących
Poradniki to zdecydowanie nie jest moja specjalność. Aby zrobić dobry poradnik trzeba poświęcić tonę czasu, którego ja zwyczajnie nie mam. Tekst poniżej to raczej zbiór luźnych uwag, które powinny być pomocne dla graczy rozpoczynających przygodę z Dragon Age: Inqusition. Gra, choć nie jest równie otwarta jak Skyrim to ma spory świat i czasem łatwo się pogubić. Zastosowanie się do zamieszczonych niżej porad zapewni nam start przygody bez większych zgrzytów.
niedziela, 30 listopada 2014
Quo vadis, Neverwinter?
Jako mmo Neverwinter ma wiele zalet. Na przykład pozwala graczowi dojechać do maksymalnego poziomu bez konieczności grania. Bo i po co robić questy i dungeony skoro wystarczy raz dziennie zalogować się do gry odpalić panel z craftingiem i wrzucić kilka zadań do kolejki. Skoro mowa o mocnych stronach gry to nie można nie wspomnieć o niezwykle hojnym modelu free to play, z którego słynie Perfect World, wydawca gry. OK to był żart, chyba robię się zgorzkniały na starość. Tak na poważnie - Neverwinter to jedno z niewielu mmo, gdzie mając 15-20 minut wolnego czasu można się zalogować i zrobić coś poza sprawdzeniem poczty. Niestety kilka niedoróbek, w szczególności model free to play, ciągnie to mmo w dół. Do tego stopnia, że developer (Cryptic Studios) do spółki z wydawcą powinni rozważyć zmiany w kilku kluczowych aspektach gry. W przeciwnym wypadku jej przyszłość rysuje się w dość ponurych barwach.
czwartek, 27 listopada 2014
Skyrim na pół gwizdka, czyli rzecz o trzeciej odsłonie Dragon Age
Jeśli idzie o serię Dragon Age to mam do niej mieszane uczucia. Jedynka mi się spodobała i utopiłem w niej grubo ponad sto godzin. Dwójką bardzo się rozczarowałem. Głównie dlatego, że developerzy z Bioware usilnie próbowali naprawić coś co nie było zepsute. W rezultacie otrzymaliśmy hybrydę pomiędzy Dragon Age: Origins a Mass Effect, która nie przypadła do gustu miłośnikom żadnej z tych gier. Z tego też względu do peanów na cześć Dragon Age: Inquisition (bo trudno inaczej nazwać pierwsze recenzje jakie ukazały się w sieci) podszedłem z pewną dozą sceptycyzmu. W chwili pisania tego posta mam za sobą trochę ponad 10 godzin gry. Jak wrażenia? Mimo, że DA3 nie ustrzegł się kilku wad nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na grę.
niedziela, 23 listopada 2014
Przygody wesołego voxela
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Trove pomyślałem sobie, podobnie jak większość ludzi, że kilku panów z Trion Worlds usiłuje stworzyć podróbkę Minecrafta. Voxelowa grafika wyglądająca niewiele lepiej niż w pierwowzorze i losowo generowany świat zasiedlony kwadratowymi potworkami nie zachęciły mnie do gry. Tym bardziej, że wydawca raptem 2-3 dni po ogłoszeniu gry zaczął sprzedawać founder's packi z opcją early access. Jako, że miałem wtedy kilka ważniejszych rzeczy na głowie postanowiłem sobie odpuścić Trove. Przypomniałem sobie o grze tydzień temu, gdy ruszyła open beta. Ma na koncie dziesięć godzin spędzonych z grą muszę przyznać, że mimo kilku niedoróbek warto poświecić jej chwilę czasu. Trove jest bowiem wieloma rzeczami ale nie podróbką Minecrafta.
wtorek, 11 listopada 2014
Dziki kapitalizm i chińskie eSports, czyli jak uczyć się na cudzych błędach
Na zachodzie, w szczególności w Europie, w pełni profesjonalna scena eSports z imprezami oglądanymi przez miliony widzów i kontraktami graczy opiewającymi na miliony euro to dosyć odległa przyszłość. Nawet w Azji, gdzie branża kwitnie kwoty jakimi się obraca trudno porównywać z pieniędzmi, które u nas (w Europie, nie w Polsce) zarabia się na piłce. Warto jednak zawczasu zastanowić się nad przyszłością dyscypliny. Przeglądając jakiś czas temu newsy ma stronach zajmujących się rozrywką online trafiłem na artykuł opisujący realia funkcjonowania chińskiej branży eSports. Obrazek, jaki rysuje mi się po jego lekturze jest dość ponury i powinien stanowić przestrogę dla osób planujących budować scenę eSports w Europie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





