środa, 27 sierpnia 2014

10 mmo w 10 dni: 5. Rift

Jakieś trzy-cztery lata temu Rift był moim głównym mmo (było to jeszcze przed konwersją do free to play). Od tego czasu raz na jakiś czas wracam do Telary (tak nazywa się świat), gram kilka tygodni po czym znowu opuszczam grę. Pisanie tego cyklu było dobrą okazją do powrotu, toteż bez chwili zastanowienia dodałem mmo Trion Worlds do listy opisywanych gier. Tym razem jednak zamiast odkurzyć któregoś z moich altów postanowiłem wejść w skórę kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z Riftem. Stworzyłem sobie nowe konto, na nim nową postać i ruszyłem na podbój Telary.

Pierwszą zmianą, która zaszła pod moją nieobecność było wprowadzenie mówionych tutoriali. Weteranom mmo raczej się one nie przydadzą za to dla osób zaczynających swoją przygodę z tymi grami będą jak znalazł. Autorzy dodali również filmiki wyjaśniające działanie systemu dusz (drzewka talentów), który do najprostszych nie należy. Nie wiem czy pod moją nieobecność developerzy grzebali coś przy grafice ale gra wygląda ładniej niż ostatnio (jak na kilkuletnie mmo rzecz jasna). Co prawda gram na lepszym sprzęcie ale poprzedni komp też radził sobie z grą na wysokich detalach. Skoro o grafice mowa to w ramach ciekawostki dodam, że za jakiś czas w Rift będzie można grać korzystając z okularów Oculus Rift. Od chwili gdy przeczytałem tego newsa w zachodzę w głowę po co to komu ale to już inna sprawa.

O tym jak wygląda gameplay Rift nie ma się co rozpisywać. Jest to kwintesencja themeparku ze wszystkimi zaletami i wadami tego modelu mmo. Z jednej strony jest to zaleta, przykładowo dla ludzi szukających darmowego odpowiednika World of Warcraft. Jednak dla innych może to być wada. Głównym powodem, dla którego nie gram regularnie w Rift jest fakt, iż mam po dziurki w nosie tradycyjnych mmo. Raz na jakiś czas nachodzi mnie chęć ale po kilku tygodniach spędzonych z grą Trion Words albo Lord of the Rings Online zwykle przechodzi.

Nie zmienia to jednak faktu, że jest masa rzeczy, które to mmo robi dobrze. Dynamiczny content na dobrym poziomie, housing (choć mnie osobiście interesuje tylko ile itemów mogę upchnąć w domowym banku) czy niezwykle przyjazny model free to play. Zwłaszcza to ostatnie powinno być traktowane przez resztę branży jako obowiązujący standard. A skoro mowa o dynamicznych eventach mowa to warto wspomnieć, że to właśnie gra  Trion Worlds spopularyzowała ten rodzaj questów. Kto wie, gdyby nie Rift może Guild Wars 2 ewoluowałoby w zupełnie innym kierunku?

Z rzeczy, które mi nie pasują w grze muszę wymienić crafting. Po przygodach z ArcheAge i Final Fantasy XIV oczekuję od mmo czegoś więcej. Również system walki polegający na tabowaniu trochę się już postarzał. No i ten nieszczęsny endgame. Mamy w grze kilka innych rzeczy do roboty ale nie ma się co oszukiwać. Rift to nie lotro. Rajdy to tutaj istotny element gry.

Mimo to po zakończeniu pracy nad tym epizodem nie odinstalowałem gry. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku Firefall planuję spędzić z grą jeszcze trochę czasu. Pewnie po kilku tygodniach Rift i tak poleci z dysku by znowu wrócić gdy najdzie mnie ochota na oldschoolowe mmo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz