Dawno, dawno temu (przynajmniej jak na standardy branży mmo), w 2002 r. wyszła gra zatytułowana Ragnarok Online. Wyglądała trochę jak Ultima Online tyle, że w mangowej estetyce. Trochę osób w to grało (ponoć milion). Najwyraźniej dość by wydawcy opłacało się wydać sequel, który będzie bohaterem dzisiejszego odcinka. W 2012 r. w Korei ukazał się Ragnarok Online 2: Legend of the Second stanowiący nie tyle kontynuację ile reboot wcześniejszego mmo. Tym razem gra jest w pełni 3d, choć wygląda jakby wyszła sześć a nie dwa lata temu. Zanim zaczniemy jeszcze jednak uwaga. Jeśli komuś słowo Ragnarok nasuwa skojarzenia z mitologią ludów Skandynawii to muszę ostudzić jego zapał. Gra bazuje na mandze, która ze wspomnianej mitologii zaczerpnęła chyba tylko nazwy miejsc i postaci.
Największy problem jaki miałem na początku z grą było ustalenie docelowej grupy odbiorców. Cukierkowa estetyka w połączeniu z faktem, iż nasze postacie to dzieci sugerowałoby młodszych graczy. Gra jednak nie odbiega poziomem rozbudowania od przeciętnego mmo adresowanego do dorosłych. Po krótkim czasie okazało się jednak, że Ragnarok powstał z myślą o dojrzałym odbiorcy.
Jak wspomniałem na początku graficznych wodotrysków raczej nie należy się tu spodziewać. Po podkręceniu detali na max gra wygląda ładnie co najwyżej na maksymalnym oddaleniu. Tym bardziej dziwi fakt, że Ragnarok jest marnie zoptymalizowany. Framerate potrafi momentalnie polecieć na łeb na szyję by po kilkunastu sekundach wrócić do normy.
Na etapie tworzenia mamy do wyboru dwie rasy i 5 klas. Poprawka - mamy do wyboru 5 klas gdy zdecydujemy się na grę człowiekiem. Druga rasa (Noel) ma przypisaną jedną klasę. Po dojechaniu do 25 poziomu wybieramy sobie jedną z dwóch specjalizacji. Jeśli idzie o wygląd naszej postaci to kreator raczej nie poraża bogactwem opcji. Co ciekawe w momencie tworzenia bohatera wybieramy sobie jedną z czterech profesji (alchemist, artisan, blacksmith, chef). Jest to chyba jedyne mmo, gdzie od razu musimy podejmować decyzję odnośnie craftingu.
System walki opiera się na sprawdzonym schemacie: zaznacz cel tabem i zacznij spamować umiejętności z paska skrótów. Zdecydowałem się na grę thiefem i prędko się zorientowałem, że mechanikę tej klasy (punkty combo) żywcem zerżnięto z World of Warcraft. Nie wiem co z pozostałymi klasami ale nie zdziwiłbym się gdyby i w ich przypadku developerzy korzystali z "zapożyczeń".
Poziom trudności starć przesadnie wysoki nie jest. W zasadzie jedyne wyzwania wiążą się z prędkością respawnu mobów oraz faktem, że przeciwnicy często zdają się ignorować ograniczenia wynikające z pola widzenia. W pierwszym przypadku chodzi o to, że na miejsce pokonanego moba w przeciągu kilku sekund pojawia się następny. Kilka razy nie zdążyłem nawet pozbierać lootu a już musiałem walczyć z kolejną falą przeciwników. Drugi problem da się we znaki szczególnie graczom preferującym walkę w zwarciu. Przeciwnicy czasami za nic mają line of sight. Raz omal nie zostałem ubity przez wrogiego maga, który walił do mnie fireballami mimo, że byłem schowany za sporych rozmiarów drzewem.
Questy w grze zaliczają się do jednej z czterech grup: 1) zabij x mobów, 2) zbierz x itemów, 3) porozmawiaj z npc'em, 4) eskorta postaci z punktu a do punktu b. 90% zadań polega na zabijaniu mobów co w połączeniu z faktem, iż dynamicznych eventów nie uświadczymy (przynajmniej na niskich poziomach) sprawia, że gra dość szybko staje się nużąca.
Crafting również nie jest najwyższych lotów. Surowe materiały zebrane przez nas wymagają kilkukrotnego przetworzenia by mogły zostać wykorzystane do produkcji przedmiotów. Nie muszę chyba dodawać, że z każdym kolejnym etapem surowca pozostaje coraz mniej. Sprawia to, że levelowanie profesji jest zajęciem niezwykle czasochłonnym a profity z niego mamy niewielkie. Na plus należy zaliczyć fakt, że crafcić możemy w dowolnym miejscu, bez konieczności powrotu do miasta.
Na szczęście Ragnarok Online 2 ma na koncie również kilka dość istotnych atutów. Pierwszym z nich jest rozbudowany system petów. Z niemal każdego moba w grze możemy pozyskać DNA. Po uzbieraniu czterech fragmentów możemy sobie stworzyć peta przypominającego wyglądem i zdolnościami owego mobka. Kolejny to system kart. Zdobywamy je na przeciwnikach a po umieszczeniu w specjalnym albumie. Każda z nich zapewnia nam bonusy do statystyk.
Na uwagę zasługuje również system dual life. Możemy przeistoczyć naszą postać w npc, kiedy wychodzimy z gry. Może ona świadczyć rozmaite usługi na rzecz innych graczy: leczyć, sprzedawać znalezione podczas gry itemy, wytwarzać sprzęt itd. Przypomina to nieco system zaimplementowany w Age of Wushu z tą różnicą, że tutaj nikt naszej postaci nie porwie kiedy jesteśmy offline.
Piętą achillesową gry jest stosowany tu model free to play. Jest równie restrykcyjny co rozwiązania przyjęte w SWTOR czy Age of Wushu. Oprócz standardowego asortymentu (klucze do lockboxów, mounty, plecaki, boosty do expa) możemy tu znaleźć takie perełki jak permanentne wzmocnienia statystyk oraz karty vip przyznawane w zamian za wykupienie opcjonalnej subskrypjci. Zwiększają nam one wszystkie staty o 5%, manę i hp o 10% a prędkość poruszania o 20%. Oferują również kilka mniej istotnych bonusów. Krótko mówiąc używanie sformułowania pay to win w odniesieniu do tej gry uważam za w pełni usprawiedliwione.
Podsumowując, mimo kilku zalet Ragnarok Online nie jest grą po którą warto sięgnąć. Nużący questing, walka rodem z WoW oraz item bandycki item shop sprawiają, że po pierwszych kilku godzinach większość ludzi wywali grę z dysku. Gra wypada wprawdzie nieco lepiej niż bohater poprzedniego odcinka cyklu - Perfect World International ale w tym przypadku poprzeczka nie była ustawiona zbyt wysoko.
Podsumowując, mimo kilku zalet Ragnarok Online nie jest grą po którą warto sięgnąć. Nużący questing, walka rodem z WoW oraz item bandycki item shop sprawiają, że po pierwszych kilku godzinach większość ludzi wywali grę z dysku. Gra wypada wprawdzie nieco lepiej niż bohater poprzedniego odcinka cyklu - Perfect World International ale w tym przypadku poprzeczka nie była ustawiona zbyt wysoko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz