W pierwszym poście tego bloga pisałem o subskrypcjach a konkretnie o dwóch grach, które wyjdą w tym roku i zdecydowały się na start z obowiązkowym abonamentem. Mowa oczywiście o Wildstar i The Elder Scrolls Online. Mój stosunek do tego modelu finansowania mmo określiłbym jako umiarkowanie sceptyczny. Druga z wymienionych gier poza subskrypcją uraczy nas dodatkowo item shopem. Ta kombinacja, rzecz jasna nie wszystkim przypadła do gustu. Na postawie tego co do tej pory można było przeczytać o grze mogę śmiało powiedzieć, że TESO nie zrewolucjonizuje branży mmo. Z tych przyczyn przyszłość gry rysuje się w dosyć ponurych barwach. Oczywiście, w momencie premiery Bethesda sprzeda kilka milionów pudełek. Pytanie tylko jak ich gra poradzi sobie na trudnym rynku mmo w rok czy dwa po wydaniu.
Jakiś czas temu na stronach Forbes's ukazał się artykuł Paula Tassi'ego Predicting The Biggest Video Game Disaster Of 2014: The Elder Scrolls Online. Autor krytykuje w nim decyzję Bethesdy o wydaniu TESO jako mmo z obowiązkową subskrypcją jak również kilka innych posunięć studia (rozdęty budżet gry, czy brak konkretów odnośnie docelowej grupy odbiorców).
Na odpowiedź zwolenników subskrypcji nie trzeba było czekać. Ryan Dancey, CEO firmy pracującej nad Pathfinderem opublikował wpis na mmorpg.com, w którym bronił polityki Bethesdy. Polecam zapoznać się z obydwoma artykułami jak również z odpowiedzią Tassie'go, którą można znaleźć tutaj. Panowie poruszyli wiele interesujących kwestii związanych z biznesową stroną funkcjonowania mmo na zachodzie. Dancey pokusił się nawet o oszacowanie liczby subskrybentów kilkunastu najpopularniejszych gier (patrz tabela poniżej).
Osobiście traktowałbym powyższe wyliczenie z rezerwą. Trudno mi na przykład uwierzyć, że Neverwinter mimo wszystkich swoich niedociągnięć ma poniżej miliona graczy. Dużo ciekawsza od tabelki wydała mi się wypowiedź Dancey'a o przechodzeniu gry z subskrypcję na model hybrydowy. Rzuca ona nieco światła na mentalność przynajmniej niektórych wydawców mmo:
Mam kilka problemów z rozumowaniem tego pana. Po pierwsze może i subskrypcja wiąże się z mniejszym ryzykiem ale jest to polityka skuteczna tylko na krótką metę. To prawda, że w kilka miesięcy po premierze nawet przeciętne mmo (a na takie właśnie zapowiada się TESO) jest w stanie przyciągnąć sporą liczę zainteresowanych. Pytanie brzmi: co potem? Prowadzenie mmo to sport długodystansowy. Im starszy tytuł tym trudniej jest przyciągnąć do niego nowych graczy. Startując z abonamentem wydawca mocno ogranicza liczbę osób gotowych sięgnąć po grę.
Po drugie strategia polegająca na wypuszczaniu gry z subskrypcją i późniejszej konwersji na model hybrydowy lub free to play jest równie racjonalny jak strzelanie sobie w kolano. Tranzyt między jednym a drugim modelem biznesowym nigdy nie jest bezbolesny, zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Poza tym konwersja robiona w pośpiechu często daje opłakane skutki. Podręcznikowym przykładem takiej sytuacji jest Star Wars The Old Republic, gdzie kasuje się ludzi za możliwość ukrycia hełmu, używania toplevelovego sprzętu czy dodatkowe paski skrótów. Znacznie lepiej jest pomyśleć o takich rzeczach przed premierą gry, przestudiować dokładnie co robi konkurencja i na tej postawie układać własną ofertę.
Amerykanie używają określenia cash grab na sytuację kiedy np. wytwórnia filmowa wypuszcza mierny sequel dobrego filmu po to by naciągnąć fanów na kasę. Słówko pasuje jak ulał do polityki wydawcy, który wypuszcza mmo z subskrypcją by przez rok czy dwa doić graczy. Potem, kiedy populacja zacznie spadać na łeb na szyję konwertuje grę.
Dancey na końcu posta bez żenady przyznaje, że jego firma zamierza tak właśnie postąpić. Pomijam już głupotę, przynajmniej z biznesowego punktu widzenia, wypowiadania tego typu opinii na forum publicznym. Bo po co mam płacić za grę jeśli wiem, że wcześniej czy później będzie dostępna za darmo? Bardziej interesuje mnie czy taka praktyka z czasem upowszechni się w branży. Na chwilę obecną w segmencie gier mmo można zaobserwować kilka tendencji, które mogą niekorzystnie odbić się na przyszłości gatunku. Wystarczy wymienić praktykę wypuszczania gier jako open beta (tzw. soft launch) czy płacenie za udział w zamkniętych testach, również w stadium alfa. Pozostaje mieć nadzieję, że większość wydawców pójdzie po rozum do głowy. Jeśli mmo dochowa się wiernej społeczności może przetrwać naprawdę długo. EVE jest tego najlepszym przykładem. W ostatecznym rozrachunku ten rok czy dwa lata subskrypcji mogą być warte dużo mniej niż na początku zakładano.
Jakiś czas temu na stronach Forbes's ukazał się artykuł Paula Tassi'ego Predicting The Biggest Video Game Disaster Of 2014: The Elder Scrolls Online. Autor krytykuje w nim decyzję Bethesdy o wydaniu TESO jako mmo z obowiązkową subskrypcją jak również kilka innych posunięć studia (rozdęty budżet gry, czy brak konkretów odnośnie docelowej grupy odbiorców).
Na odpowiedź zwolenników subskrypcji nie trzeba było czekać. Ryan Dancey, CEO firmy pracującej nad Pathfinderem opublikował wpis na mmorpg.com, w którym bronił polityki Bethesdy. Polecam zapoznać się z obydwoma artykułami jak również z odpowiedzią Tassie'go, którą można znaleźć tutaj. Panowie poruszyli wiele interesujących kwestii związanych z biznesową stroną funkcjonowania mmo na zachodzie. Dancey pokusił się nawet o oszacowanie liczby subskrybentów kilkunastu najpopularniejszych gier (patrz tabela poniżej).
Osobiście traktowałbym powyższe wyliczenie z rezerwą. Trudno mi na przykład uwierzyć, że Neverwinter mimo wszystkich swoich niedociągnięć ma poniżej miliona graczy. Dużo ciekawsza od tabelki wydała mi się wypowiedź Dancey'a o przechodzeniu gry z subskrypcję na model hybrydowy. Rzuca ona nieco światła na mentalność przynajmniej niektórych wydawców mmo:
There’s also a fairly clear path from a development standpoint that we see as games initially release as subscription-only games then go through a transition to subscription + MTX. Subscriptions from the standpoint of developers are “easy”. MTX is “hard”. Delaying the work to implement the cash shop, the microtransaction currencies, a huge number of items, in game item delivery, etc. until after a game has launched and a strong community has formed (a community which can also provide invaluable feedback to the developers regarding what they’d like to see in the MTX store) just makes sense. I suspect that is why the developers of Wildstar and Elder Scrolls Online have announced they’ll be launching with a subscription-only model. They’ll do MTX when the time is right for them to roll it out.
Mam kilka problemów z rozumowaniem tego pana. Po pierwsze może i subskrypcja wiąże się z mniejszym ryzykiem ale jest to polityka skuteczna tylko na krótką metę. To prawda, że w kilka miesięcy po premierze nawet przeciętne mmo (a na takie właśnie zapowiada się TESO) jest w stanie przyciągnąć sporą liczę zainteresowanych. Pytanie brzmi: co potem? Prowadzenie mmo to sport długodystansowy. Im starszy tytuł tym trudniej jest przyciągnąć do niego nowych graczy. Startując z abonamentem wydawca mocno ogranicza liczbę osób gotowych sięgnąć po grę.
Po drugie strategia polegająca na wypuszczaniu gry z subskrypcją i późniejszej konwersji na model hybrydowy lub free to play jest równie racjonalny jak strzelanie sobie w kolano. Tranzyt między jednym a drugim modelem biznesowym nigdy nie jest bezbolesny, zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Poza tym konwersja robiona w pośpiechu często daje opłakane skutki. Podręcznikowym przykładem takiej sytuacji jest Star Wars The Old Republic, gdzie kasuje się ludzi za możliwość ukrycia hełmu, używania toplevelovego sprzętu czy dodatkowe paski skrótów. Znacznie lepiej jest pomyśleć o takich rzeczach przed premierą gry, przestudiować dokładnie co robi konkurencja i na tej postawie układać własną ofertę.
Amerykanie używają określenia cash grab na sytuację kiedy np. wytwórnia filmowa wypuszcza mierny sequel dobrego filmu po to by naciągnąć fanów na kasę. Słówko pasuje jak ulał do polityki wydawcy, który wypuszcza mmo z subskrypcją by przez rok czy dwa doić graczy. Potem, kiedy populacja zacznie spadać na łeb na szyję konwertuje grę.
Dancey na końcu posta bez żenady przyznaje, że jego firma zamierza tak właśnie postąpić. Pomijam już głupotę, przynajmniej z biznesowego punktu widzenia, wypowiadania tego typu opinii na forum publicznym. Bo po co mam płacić za grę jeśli wiem, że wcześniej czy później będzie dostępna za darmo? Bardziej interesuje mnie czy taka praktyka z czasem upowszechni się w branży. Na chwilę obecną w segmencie gier mmo można zaobserwować kilka tendencji, które mogą niekorzystnie odbić się na przyszłości gatunku. Wystarczy wymienić praktykę wypuszczania gier jako open beta (tzw. soft launch) czy płacenie za udział w zamkniętych testach, również w stadium alfa. Pozostaje mieć nadzieję, że większość wydawców pójdzie po rozum do głowy. Jeśli mmo dochowa się wiernej społeczności może przetrwać naprawdę długo. EVE jest tego najlepszym przykładem. W ostatecznym rozrachunku ten rok czy dwa lata subskrypcji mogą być warte dużo mniej niż na początku zakładano.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz