Poniższy post jest podsumowaniem moich doświadczeń przy pisaniu cyklu "10 mmo w 10 dni". I jedno jest pewne. W najbliższym czasie nie zafunduję sobie podobnego
projektu. Pisanie cyklu pochłonęło znacznie więcej czasu niż początkowo
zakładałem i całkiem zburzyło mój harmonogram grania. Nie wszystko poszło tak, jak początkowo zakładałem. Jedna gra, do której podchodziłem z mieszanymi uczuciami bardzo mnie wciągnęła. Trafiło się niestety kilka przykrych niespodzianek. Ponad wszystko jednak granie dziesiątkę tytułów "na świeżo" okazało się niezwykle kształcącym doświadczeniem i to z kliku powodów. Po szczegóły zapraszam niżej.
Zacznijmy od kwestii najważniejszej, czyli mojego podejścia do free to play. Dla każdego, kto przeczytał kilka postów na tym blogu oczywiste jest, że spośród wszystkich modeli finansowania mmo ten właśnie uważam za najlepszy. Wśród graczy, zwłaszcza tych starszych, sporo jest ludzi odnoszących się krytycznie do f2p. Po mojej przygodzie z niektórymi spośród gier wybranych do cyklu rozumiem ich punkt widzenia. W dalszym ciągu uważam free to play za rozwiązanie lepsze od konkurencyjnych. Miałem jednak okazję na własnej skórze przekonać się jak bardzo spartaczony model f2p może odbić się na jakości gry. Najlepszym tego przykładem jest Ragnarok Online 2 do spółki ze SWTOR.
Kolejna sprawa to przynależność gatunkowa gier. Wystarczy rzut oka na listę gier by przekonać się, iż termin mmo użyłem w szerokim znaczeniu tego słowa. Chciałem tym samym iść z duchem czasu. W ciągu ostatnich kilku lat ukazało się sporo tytułów zacierających granice pomiędzy grami single player a mmo. W nadchodzących latach trend ulegnie nasileniu. Przez długi czas myślałem o grach mmo w kategoriach absolutnych. Albo dany tytuł zalicza się do nich albo nie. Całkiem możliwe, że za kilka lat nie będzie można w ten sposób myśleć o rozrywce online.
I wreszcie - w Azji produkuje się stanowczo zbyt dużo mmo. Serio. I nie byłoby w tym nic złego gdyby większość z tych gier nadawała się do grania. Niestety z tym jest różnie. Nie do pojęcia jest dla mnie, że w czasach gdy można za darmo grać w takie mmo jak Rift, Lotro czy Neverwinter funkcjonują jeszcze gnioty pokroju Aiona czy Perfect World International. Kto w to gra? Nie oczekuję, że każde mmo jakie wyjdzie zrewolucjonizuje gatunek. Oczekuję za to, że przy tak konkurencyjnym rynku studia odpuszczą sobie wypuszczanie gier zrobionych na odwal się. Niestety dopóki będą ludzie gotowi w nie grać wysyp koreańsko-chińskiego chłamu nie zostanie powstrzymany.
Na koniec - specjalnie na potrzeby osób, którym nie chce się czytać poszczególnych postów, zamieszczam poniżej dwie listy gier opisanych w ramach cyklu. Pierwsza z nich obejmuje mmo, po które warto sięgnąć. Na drugiej wylądowały te, które można sobie odpuścić.
Polecam:
- Firefall
- Rift
- Path of Exile (tylko dla miłośników hack'n slash)
Nie polecam:
- Star Wars: The Old Republic
- DC Universe Online
- Perfect World International
- Ragnarok Online 2
- Face of Mankind
- Warframe
- Aion

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz