Black Desert jest jedną z tych gier, o których się wie ale niezbyt nas one interesują. Przynajmniej do czasu gdy uda się dowiedzieć trochę więcej na ich temat. Tak się złożyło, że kilka dni temu miałem okazję obejrzeć na mmobomb krótki filmik zawierający gameplay z komentarzem. Mam teraz nieco lepsze pojęcie o grze i choć jest tu kilka elementów, z którymi bardzo chciałbym się bliżej zapoznać to całość zapowiada się raczej na produkt niszowy.
BD jest sandboxem tworzonym przez koreańskie studio Pearl Abyss. Docelową grupą odbiorców są głównie miłośnicy pvp gdyż endgame koncentruje się na walkach pomiędzy gildiami, zdobywaniu zamków itd. Gra jest w trakcie beta testów (zamieszczony niżej film pochodzi z trzeciego beta eventu) i ukaże się w Korei w 2015. Na zachodzie ma zawitać rok później.
Na początek kilka słów o oprawie wizualnej. BD to jedna z najładniejszych gier mmo, jakie zdarzyło mi się oglądać. Tyczy się to zarówno modeli naszych postaci, mobów oraz lokacji. Poziom szczegółów przyprawia o opad szczęki. Po każdym mocniejszym ciosie z naszego przeciwnika tryska krew, która ochlapuje zarówno samego oponenta jak i nas oraz grunt, na którym walczymy. Osobiście nie przepadam za mangą i anime. Dlatego w przypadku azjatyckich gier jedną z moich obaw jest zawsze estetyka danego tytułu. Na szczęście tutaj wpływ wschodnie są ledwo widoczne co przynajmniej dla mnie jest dobrą wiadomością.
W grze nie mamy podziału na frakcje i rasy. Tworzenie postaci sprowadza się do wyboru klasy, trochę jak w hack'n slashach. Nie możemy nawet zmienić płci, więc jeśli np. zdecydujemy się na grę gigantem nasz bohater zawsze będzie płci męskiej. Na pocieszenie dodam, że mamy spory wpływ na wygląd postaci. Zaimplementowany w grze kreator należy do najbardziej rozbudowanych jakie zdarzyło mi w życiu się oglądać. Jeśli chcemy zrobić sobie krasnoluda to nie będziemy mieć z tym większego problemu. Marzy się Wam elf? Odpowiedź jak wyżej.
Skoro mowa o klasach to warto wspomnieć, że podobnie jak Guild Wars 2 Black Desert nie wykorzystuje podziału klas na jedną z trzech ról: healer, tank, dps. Developerzy z Pearl Abyss poszli jednak o krok dalej niż ArenaNet. W grze nie ma nawet umiejętności leczących. Jedynym sposobem na odzyskanie utraconych hp jest picie mikstur, które na szczęście mają dość krótki cooldown.
Z jednej strony brak trójpodziału cieszy. W grze nie ma dungeonów, przynajmniej na ten moment. Jeśli w ogóle nie zostaną dodane nie będzie zapotrzebowania na tanków w grze. Z drugiej strony ograniczenie tego co może robić nasza postać do zadawania obrażeń dość mocno redukuje możliwość tworzenia różnorakich buildów. A to zawsze było jedną tych z rzeczy, które trzymały graczy przy mmo.
System walki, jak na nowoczesne mmo przystało, nie bazuje na tabowaniu. Przypomina trochę rozwiązania stosowane w Blade & Soul. Umiejętności jest sporo tylko w danej chwili mamy dostęp do kilku. Aby zmaksymalizować obrażenia musimy układać nasze skille w combosy i każde kolejne ogniwo łańcucha otwiera przed nami możliwość użycia nowych umiejętności.
Niestety jak na azjatyckie mmo przystało questing w grze ssie. Nie dość, że większość zadań sprowadza się do ubijania mobów to na późniejszych levelach nagrody za ich wykonanie są tak marne, że bardziej opłaca się farmić potworki. Dynamicznych eventów w zasadzie nie ma poza world bossami.
Na plus grze należy zaliczyć crafting, który wygląda na dosyć rozbudowany. Podobnie jak to ma miejsce w Neverwinter sami niczego nie wytwarzamy tylko zlecamy zadania wynajętym uprzednio robotnikom. Różnica polega na tym, że tutaj możemy zobaczyć naszych podopiecznych w świecie gry a nawet kupić im dom. Zresztą jeśli chcemy na poważniej zająć się craftingiem zakup wspomnianego domostwa będzie konieczny. Na wytwarzaniu dóbr crafting się nie kończy. Możemy wysyłać robotników do innych miast i ustanawiać między nimi szlaki handlowe, trochę jak w Cywilizacji.
W BD zaimplementowano mechanikę przypominającą labor points z ArcheAge. Do wytwarzania przedmiotów i zbierania surowców będzie nam potrzebna stamina, która regeneruje się co jakiś czas. Mam tylko nadzieję, że gdy Black Desert trafi do nas implementacja wspomnianych punktów będzie lepsza od tej z AA, gdzie jeśli nie wykupisz opcjonalnej subskrypcji możesz sobie darować crafting (jak również posiadanie własnego domu i kilka innych rzeczy).
W BD zaimplementowano mechanikę przypominającą labor points z ArcheAge. Do wytwarzania przedmiotów i zbierania surowców będzie nam potrzebna stamina, która regeneruje się co jakiś czas. Mam tylko nadzieję, że gdy Black Desert trafi do nas implementacja wspomnianych punktów będzie lepsza od tej z AA, gdzie jeśli nie wykupisz opcjonalnej subskrypcji możesz sobie darować crafting (jak również posiadanie własnego domu i kilka innych rzeczy).
Jednym z unikalnych elementów gry jest system budowania relacji z występującymi w grze npc'ami. Przykładowo jeśli zaprzyjaźnimy się z kupcem dostaniemy rabat na sprzedawane przez niego towary jak również dostęp do nowych itemów.
Choć podziału na frakcję nie ma miłośnikom pvp okazji do pojedynków nie zabraknie. Podobnie jak w wielu grach rodem z dalekiego wschodu w grze zastosowano open world pvp - zawsze możemy zostać zaatakowani przez innych graczy. Na szczęście amatorzy ubijania postaci kilkanaście poziomów niższych od własnego będą mieli pod górkę. Graczy notorycznie gankujących będzie można bezkarnie zabijać.
Podsumowując, kiedy Black Desert wyjdzie na zachodzie na pewno poświęcę temu mmo miesiąc lub dwa. Mimo to nie wróżę tej grze wielkiego sukcesu ani w Europie ani za oceanem. Gra powstaje z myślą o azjatyckiej publiczności i jest skrojona pod jej gusta. Na pewno zachodnia wersja gry zostanie do pewnego stopnia zmodyfikowana. Nie sądzę jednak by specjalnie dla nas twórcy zmienili endgame, który sprowadza się do walki pomiędzy gildiami graczy. A na taki model rozgrywki nie ma dużego popytu u nas, gdzie większość mmo kładzie nacisk na pve.







Strzelam, że z Black Desert będzie jak z ArcheAge - dużo szumu przed premierą, ogólny zawód w miesiąc po premierze, a potem cisza i wypatrywanie nowego MMO
OdpowiedzUsuń